🫘 STRĄCZKOWE
tzw. suche, w diecie niemowlęcia
dlaczego nie?
Warto na wstępie podkreślić, że żadne opracowanie na podstawie wiarygodnych wytycznych towarzystw naukowych, stanowisk wiodących renomowanych instytucji i zespołów ekspertów oraz organizacji zajmujących się żywieniem, w tym European Society for Paediatric Gastroenterology, Hepatology and Nutrition (ESPGHAN), European Academy of Allergy and Clinical Immunology (EAACI), American Academy of Pediatrics (AAP), European Food Safety Authority (EFSA) oraz World Health Organization nie odważyło się na zalecenie stosowania w żywieniu niemowląt strączkowych suchych.
Ogromną wadą strączkowych jest słaba jakość białka. W żadnym stopniu nie może ona równać się z jakością białka zawartego w mleku, mięsie, rybie, czy jajku. Strączki zawierają mało metioniny. Jest to tzw. aminokwas ograniczający, co oznacza, że białko nie jest tym, które może służyć do budowy tkanek, narządów, itp., ponieważ brakuje w składzie właśnie tego aminokwasu, jakby odpowiedniej cegiełki. Białko z roślin strączkowych ma braki w puli aminokwasowej, które sprawiają, że jest niepełnowartościowe.
Badania naukowe jednoznacznie potwierdzają, że wytwarzanie gazów jelitowych gwałtownie wzrasta, gdy do jelita grubego przedostaje się określona ilość ciężko strawnych węglowodanów, zwłaszcza oligosacharydów, na przykład stachiozy, werbaskozy i rafinozy. Dzieje się tak po spożyciu przede wszystkim grochu, fasoli i innych tzw. strączkowych suchych.
Wśród zaleceń nauki mających na celu przeciwdziałanie zaparciom stolca u niemowląt, i dzieci wymienia się w literaturze -> unikanie produktów „zapierających”, czyli takich, które są bardzo wolno trawione, jak: groch, fasola i inne tego typu.
Dodatkowy czynnik w postaci zawartych w fasoli, grochu, soczewicy itp. substancji anty-odżywczych (m.in. kwas fitynowy, inhibitory trypsyny i chymotrypsyny, a także galaktocukry), wpływających niekorzystnie np. na przyswajalność tak ważnych dla rozwoju niemowląt składników pokarmowych, jakimi są: żelazo, wapń, cynk, magnez – mnie osobiście daje podstawy do stwierdzenia, że na wszystko przyjdzie czas. Na tzw. strączkowe suche również.
Mili Rodzice, tak myślę, że gdyby jeszcze te produkty miały w sobie coś niepowtarzalnego, jak np. tłuste ryby mają DHA, mięso – żelazo hemowe, ale ani fasola, ani groch, ani inne tego typu warzywa nie ma w sobie niczego niezastąpionego dla niemowląt, niczego co sprawiałoby, że warte jest podjęcie ryzyka wzdęć, zaparć, czy osłabienia przyswajalności mikro- i makroelementów.
Dodam, że jeszcze niedawno grupa spożywcza, jaką są nasiona roślin strączkowych, zalecana była dopiero od 4 roku życia, do tego w ilości ok. 2g/dzień. Aktualna moda na NIE-jedzenie mięsa wpływa na próbę zastąpienia tego ważnego produktu nieporównywalnie gorszym zastępnikiem.
PODSUMOWUJĄC
Soczewica, groch, fasola i inne tzw. strączkowe suche to wspaniałe dodatki do menu, ale dziecka starszego. Chyba, że mówimy o jednym-dwóch ziarnach np. fasoli w daniu dziecka w okolicach końca 1.roku życia.